Czy tylko słabeusze chodzą do psychoterapeuty?

Autor: Adam Zawielak
Opublikowano: 2013-05-30

                W obiegowej opinii tylko ludzie, którzy nie radzą sobie z życiem, czyli w domyśle słabi, chodzą do terapeuty. Skąd się biorą takie opinie i czy mają one coś wspólnego z prawdą? Nasza kultura stawia przed nami wyzwania i premiuje osoby, które dobrze sobie z nimi radzą. Jednocześnie karzemy osoby, które nie odnoszą sukcesów. To spadek ewolucji, dawniej przetrwać mogli tylko najsilniejsi i przekazać swoje geny. Czasy walki o ogień minęły, ale pewne sposoby zachowania człowieka nie zmieniły się i pozostały nam jako spadek ewolucji. Niektóre z nich nadal zwiększają nasze szanse, żeby przeżyć, ale są też takie, które zaczynają w dzisiejszych czasach działać przeciwko nam. Dzisiaj nie eliminujemy słabszych osobników, jeśli ktoś zachoruje na jakąś chorobę somatyczną to leczymy go, albo przynajmniej poprawiamy komfort jego życia. Nie zastanawiamy się nad tym czy ktoś kto zachorował na raka ma podjąć leczenie i jeśli zgłosił się do lekarza to jest nieudacznikiem. Inne kryteria stosujemy, gdy ktoś zaczyna chodzić do terapeuty.  Wskutek czego czasami z powodu psychoterapii obawiamy się nadania etykietki tego, który sobie nie radzi.

                W krajach zachodnich sięganie po pomoc psychoterapeuty w sytuacjach trudnych, kryzysach życiowych jest powszechniejsze i nie budzi już tylu emocji. U nas też sytuacja pod tym względem zaczyna się zmieniać, są środowiska, gdzie dobrze jest widziane mieć swojego terapeutę lub coacha. Zapewne ma to być oznaką, że pracuje my nad sobą, rozwijamy się, nie spoczęliśmy na laurach, chcemy od życia więcej. Pokazuje też, że panujemy nad swoim życiem, mamy wszystko pod kontrolą, nawet jak mamy problemy to potrafimy im sprostać, bo potrafimy poprosić o pomoc kompetentne osoby.

                Terapia nie jest łatwym przeżyciem. Musimy najpierw znaleźć motywację, żeby zgłosić się na nią. Pokonać liczne swoje obawy związane z podjęciem jej. Wykonać ten telefon i umówić się na pierwszą sesję. Czasami oznacza to wizytę w poradni zdrowia psychicznego, nie każdy terapeuta prowadzi również prywatną praktykę. A jeśli  terapeuta okaże się nie „tą” osobą? Jak już pokonany te obawy to musimy wytrwać w terapii. Motywacja musi być na tyle silna, żeby nie tylko rozpocząć ten proces, ale dokończyć go. Nie zawsze to terapia krótkoterminowa, czasami trwa dłużej. Tydzień w tydzień przychodzi się zmierzyć z osobą która zadaje trudne pytania podczas sesji. W trakcie trwania psychoterapii  pojawiają się trudne emocje. Niektórzy pacjenci w trakcie dużo myślą o swoim życiu i dochodzą do niełatwych dla nich wniosków. Nie ma gwarancji, że z sesji na sesję przychodzi poprawa. Czasami w trakcie terapii jest trudniej niż przed jej rozpoczęciem, trzeba więc sporo samozaparcia, żeby kontynuować ją. Niezbędne jest oczywiście zaufanie do naszego terapeuty i jego kompetencji. Potrzebna jest po stronie pacjenta wola zmiany. Wcześniej musimy się czegoś dowiedzieć o sobie. Nie zawsze jest przyjemne, ale bez dowiedzenia się jacy jesteśmy nie będziemy wiedzieli, co powinno się zmienić w naszym sposobie przeżywania, funkcjonowania, żeby osiągnąć zamierzone cele terapii.  A człowiek lubi utarte ścieżki, bo tak jest łatwiej.



‹ Powrót do listy z aktualnościami