Czy dojrzałem do roli przyjmującego pomoc psychoterapeuty?

Autor: Adam Zawielak
Opublikowano: 2013-06-10

                Podczas pierwszej sesji terapeutycznej terapeuta powinien poznać motywację pacjenta do podjęcia terapii. Czasami pacjent sam mówi wprost, że przysyła go np. żona, partnerka, rodzice, lekarz, szef itd. W innych przypadkach terapeuta musi się upewnić, czyj to pomysł. Motywacja jest podstawowym warunkiem udanej terapii. Jednak nawet w przypadku, gdy pacjent zgłasza, że przyszedł do gabinetu za namową lub pod naciskiem innych osób sprawa nie jest taka oczywista i jednoznaczna. Przecież poza skrajnymi przypadkami, kiedy sąd może nakazać wizytę u terapeuty, większość wizyt dobywa się dobrowolnie mimo, że zgłaszający mógł odczuwać naciski osób trzecich. W jakimś więc stopniu uznał swoją rolę osoby potrzebującej pomocy.

                Dlaczego więc niektórzy pacjenci już od progu manifestują, że są nie z własnej woli w gabinecie psychoterapeuty? Przyjęcie takiej postawy pozwala na czerpanie pewnych korzyści. Pacjent przyjmując taką postawę całą odpowiedzialność za proces terapii, zaangażowanie w jej przebieg i jej efekty próbuje przerzucić na terapeutę. W mniemaniu pacjenta psychoterapeuta ma związane ręce i nie może niczego od niego wymagać; współpracy, jakiejś zmiany, odkrywania siebie itd. Zadaniem terapeuty jest uświadomienie pacjentowi na początku terapii, że od tak naprawdę dokonał wyboru przychodząc do jego gabinetu. Do póki pacjent tego sobie nie uświadomi, pytanie terapeuty „jakie Pan ma oczekiwania od terapii?” może nie mieć sensu. Pacjent będzie ciałem w gabinecie, nawet będziemy rozmawiać z nim o jego życiu, ale nie będzie on zaangażowany w proces terapii. Jeśli nawet pacjent nie uzna swojej roli przyjmującego pomoc i wyjdzie z gabinetu psychoterapeuty przerywają sesję i tak odniesie z tego korzyść. Brzmi dość absurdalnie, ale taka osoba po prostu weźmie odpowiedzialność za swój czyn, za swoje życie. To samo w sobie może być terapeutyczne. Nie zawsze pacjent na pierwszej sesji wyjawia, że nie jest tutaj z własnej woli. Czasami dopiero kiedy terapia trafia na martwy punkt i pacjent nie osiąga postępu; wyjawia, że zmusił go np. współmałżonek. Oczywiście te dwie sytuacje, kiedy psychoterapia jest własnym wyborem i kiedy jest przymusem nie są równoważne. Łatwiej pracować z kimś, kto jest świadomy swojego wyboru i angażuje się w proces terapii. Czasami pacjenci, którzy zrezygnowali z terapii na samym początku, bo to nie był ich wybór wracają i wtedy i efektywnie przechodzą proces terapii.



‹ Powrót do listy z aktualnościami