Kiedy ratowanie jest złe?

Autor: Adam Zawielak
Opublikowano: 2013-06-20

                Nie ma nic dziwnego w tym, że w życiu wyświadczamy sobie różnego rodzaju przysługi. Czasami nasza pomoc to coś znacznie więcej niż przysługa; sami rezygnujemy z czegoś lub podejmujemy jakieś ryzyko, żeby przynieść pomoc. W niektórych sytuacjach pomagamy nieświadomie, bo nie przychodzi nam do głowy, że można by było nie pomóc, w innych sytuacjach kalkulujemy, że pomagając będziemy mogli liczyć na rewanż nie zawsze określony co do formy, czasu itd. Na ogół pomagamy bezinteresownie i jest to przejaw naszego altruizmu, a nie kalkulacji. Wątpliwości budzą sytuacje kiedy pomagający odnosi korzyści z pomagania.

                Należy jednak odróżnić pomaganie od ratownictwa. Ratownictwa rozumianego jako taką sytuację kiedy to pomagający odnosi korzyść, niekoniecznie materialną, ważniejsza jest tutaj korzyść psychologiczna, a osoba którą pomagający wspierał ma poczucie niższości, nieudolności czy niemocy. O jakich korzyściach psychologicznych tutaj mowa? Oczywiście pomagając możemy czerpać z tego radość z naszej umiejętności dawania. I nie ma w tym nic złego, że się cieszymy w sytuacji, kiedy byliśmy w stanie przyjść komuś z pomocą. Mamy do czynienia ze złą sytuacją z psychologicznego punktu widzenia, kiedy pomagający czerpie z tej sytuacji poczucie wyższości, lepszości itd.

                Wejście w rolę takiego ratownika jak opisano powyżej czerpiącego korzyści psychologiczne w postaci poczucia wyższości powoduje, że zostają uruchomione jeszcze inne role. Skoro jest ratownik to musi być też ofiara, którą ratownik ratuje. Nie trzeba chyba zbyt długo zastanawiać się, żeby opisać jak czuje się ofiara: bezradna, gorsza, słabsza, mniej zdolna itd. Taki przekaz osoby wchodzącej w rolę ofiary o swojej bezsilności uruchamia w innych rolę ratownika, a w jeszcze innych rolę prześladowcy. Osoba w roli prześladowcy poddaje krytyce „ofiarę”, na ogół występuje z pozycji dominacji. W taki sposób powstaje trójkąt dramatyczny. Osoby czasami zmieniają się rolami. Nietrudno wyobrazić sobie, że osoba odmawiająca przyjęcia pomocy od „ratownika” jednocześnie nie próbująca sama sobie pomóc, zmienić swojej pozycji ofiary wzbudza u „ratownika” złość. Osoba z pozycji ratownika przechodzi do pozycji prześladowcy.   

Pomagajmy innym czerpiąc z tego radość.



‹ Powrót do listy z aktualnościami