Przyczyny nieudanej psychoterapii.

Autor: Adam Zawielak
Opublikowano: 2013-06-25

                Rozpoczynając psychoterapię zakładamy jej pozytywny wynik – wyleczenie, ale zdarzają się takie sytuacje, że pacjent po zakończeniu terapii nie odczuwa ewidentnej poprawy swojego stanu zdrowia psychicznego; dolegliwości nie ustąpiły albo nawet się nasiliły. W takiej sytuacji trzeba się zastanowić nad możliwymi przyczynami braku efektów terapii.

                Pierwszym elementem, który należy wziąć pod uwagę to sposób zakończenia terapii i czas jej trwania. Jeśli terapię zakończył pacjent sam; na własne życzenie, ponieważ uznał że więcej w tej terapii, z tym psychoterapeutą już nie osiągnie, ma poczucie stagnacji, braku zmian, a jednocześnie terapeuta sugerował kontynuowanie terapii to należy przypuszczać, że jednak została zakończona ona zbyt wcześnie. W takiej sytuacji najlepszym wyjściem jest kontynuowanie psychoterapii u tego samego terapeuty. Okoliczności zakończenie terapii – poczucie braku efektów, stagnacji w postępowaniu leczenia mogą być złudne. Pacjentom często zależy na szybkich efektach, zakładają że wystarczy do wyleczenia kilka wizyt. Psychoterapia krótkoterminowa trwająca 10-12 spotkań nie w każdym przypadku jest wystarczająca.

                Trzeba też rozważyć jaka była nasza motywacja w chwili przystępowania do niej, czy to się zmieniło podczas jej trwania i w jakim stopniu była to nasza własna decyzja. Chęć do zmiany to jeden z kluczowych czynników sukcesu psychoterapii. Nie zawsze jesteśmy na tę zmianę gotowi. Czasami jest to tylko pozorna zgoda na zmianę. Chcielibyśmy coś zmienić, ale brakuje nam odwagi rezygnacji ze starego sposobu funkcjonowania. Podświadomie jednak wybieramy posługiwanie się tym, co doskonale znamy, na ogół od lat posługujemy się objawem i „jakoś” funkcjonujemy. Może nie najlepiej, ale jesteśmy do tego przyzwyczajeni, korzystamy z wypróbowanych mechanizmów, które są dla nas bezpieczniejsze niż zmiana. Rezygnacja z tego, co doskonale znamy, nawet jeśli to jest zaburzenie czy choroba na rzecz niewiadomej, wywołuje frustrację potrzeby bezpieczeństwa, a w konsekwencji lęk. Brak motywacji do zmiany może być też spowodowany faktem, że decyzja o podjęciu psychoterapii została podjęta pod naciskiem innych osób np. rodziny.

                Nie zawsze wina za brak efektów psychoterapii musi spoczywać po stronie pacjenta, może też dotyczyć osoby terapeuty. Może się zdarzyć, że terapeuta nie ma właściwej wiedzy lub doświadczenia. Ale nawet jeśli psychoterapeuta jest w trakcie zdobywania uprawnień to powinien pracować on pod nadzorem superwizora – bardziej doświadczonego psychoterapeuty, który konsultuje przypadki swojego mniej doświadczonego kolegi. Mam to zapobiec takim sytuacjom, gdzie nieudana psychoterapia jest skutkiem braku doświadczenia terapeuty. Oczywiście nie każdy pacjent nadaje się do danej metody pracy psychoterapeuty, chociaż większość terapeutów kształci się w kilku metodach i rzadko w praktyce posługuje się tylko jedną z nich. Współczesne badania nie potwierdzają jednak tak dużej rozbieżności w skuteczności poszczególnych metod. Jednak nie każdy pacjent dobrze czuje się np. w terapii psychodynamicznej, bo nie lubi wracać do przeszłości. Inny nie będzie chciał zabierać z sesji materiałów i zadań, więc trudno będzie mu pracować w podejściu poznawczo-behawioralnym. Jeszcze inny pacjent może nie wyobrażać sobie, że opowiada o problemach osobistych na terapii grupowej – bo dla niego to zbyt intymne doświadczenie.  Dostosowanie więc, metody psychoterapii do stylu pacjenta może być kluczowe dla skuteczności procesu leczenia.

                Najgorszym rozwiązaniem po zakończeniu nieudanej psychoterapii może być w ogóle rezygnacja z terapii jako metody leczenia. Jeśli nie wyobrażamy sobie powrotu do dotychczasowego psychoterapeuty np. z powodu metod jego pracy, mniejszym złem wydaje się znalezienie innego terapeuty, pracującego w innym podejściu, niż rezygnacja z psychoterapii w ogóle. Mało prawdopodobne jest, żeby przerwana i nawet nieudana z punktu widzenia pacjenta psychoterapia nie dała mu zupełnie nic. Można przypuszczać, że to co zaszło w poprzednim procesie leczenia w jakimś stopniu zaowocuje w przyszłej terapii. Czasami efekty terapii są odroczone w czasie.

                Czy mogę nie nadawać się do leczenia poprzez psychoterapię? Poza skrajnymi przypadkami niektórych chorób jak np. psychoz w takiej fazie choroby, która uniemożliwia realny kontakt z pacjentem, w pozostałych przypadkach nie można wysnuć takiego wniosku, że ktoś zupełnie nie nadaje się do podjęcia psychoterapii. Oczywiście metody pracy zawsze muszą być dopasowane do możliwości pacjenta wynikających ze specyfiki zaburzenia. Kiedyś uważano, że osoby po 40-ce, 50-ce nie nadają się do psychoterapii ze względu na niemożliwe osiągnięcie istotnych zmian w wyniku leczenia. Dzisiaj trudno byłoby wysnuć takie wnioski, że postępy uzyskiwane przez osoby starsze są słabsze niż u osób młodszych. Efekty skuteczności psychoterapii nie zależą tylko od wieku. O wiele istotniejsza jest determinacja uzyskania zmiany.



‹ Powrót do listy z aktualnościami