Umiejętność słuchania.

Autor: Adam Zawielak
Opublikowano: 2013-06-19

                Pacjenci czasami na samym początku spotkań z psychologiem nie wiedzą po jaką formę pomocy psychologicznej udają się do gabinetu psychologa. Zakładają po prostu, że uzyskają tam jakąś formę pomocy w trudnej dla nich sytuacji. W naszej kulturze umiejętność pomagania jest utożsamiana z pocieszaniem. Takie przekonanie kształtuje się w nas od najmłodszych lat, gdy coś złego sobie zrobimy udajemy się o pomoc do rodziców, na ogół mamy, a ona nas pociesza.

                Kiedy jesteśmy już dorośli, a czasami jeszcze wcześniej, gdy doznamy czegoś nieprzyjemnego, a ktoś próbuje nas pocieszać odnosimy wrażenie, że nie jesteśmy rozumiani lub że to nie działa, a osoba pocieszająca nie jest nam w stanie pomóc. Przyczyną takiego nieefektywnego pocieszania jest fakt, że osoba potrzebująca pomocy musi zobaczyć, że przyczynę smutku da się usunąć, a osoba pomagająca na tyle rozumie sytuację, że to umożliwia zmianę sytuacji. Jest to jedna z przyczyn dlaczego psychoterapeuta podczas sesji nie pociesza nas, przynajmniej nie wprost.

                Psycholog, żeby mógł nam pomóc musi dobrze zrozumieć sytuację, w której się znaleźliśmy i która powoduje nasz problem. To, co przede wszystkim powinien zrobić psycholog lub psychoterapeuta, gdy zgłaszamy się do jego gabinetu o pomoc – to uważnie wysłuchać nas. Takie słuchanie ułatwia wywnętrzanie się pacjenta, wyrzucenie z siebie emocji, podzielenie się swoim problemem. Psycholog podczas słuchania pacjenta ma szansę zapoznać się z kłopotem pacjenta, wczuć się w jego sytuację, zebrać informacje do kolejnych etapów pomagania. Psycholog powinien wykazać życzliwe zainteresowanie problemem pacjenta, nie dystansować się od niego. Już samo słuchanie pomaga, ale w trakcie słuchania psycholog powinien umożliwić nam zebranie swoich myśli, ponieważ w czasie wzburzenia nie mamy właściwego oglądu sytuacji.

                To osoba zgłaszająca się  pomoc do psychologa, powinna decydować jak długo chce mówić. Nie powinno się ingerować w tą wypowiedź tak długo jak osoba zgłaszająca się o pomoc  ma potrzebę wypowiedzenia. Dopiero jak osoba zgłaszająca się o pomoc przestaje mówić psycholog daje jej informacje zwrotne, że usłyszał jej prośbę o pomoc, odzwierciedla jej stan emocjonalny, dopytuje o to czego nie zrozumiał w wypowiedziach, jak zrozumiał zaistniałą sytuację. Jeśli zgłaszający się o pomoc mówi przez całą sesję psycholog powinien poinformować rozmówcę, że czas przeznaczony dla niego dzisiaj się kończy, ale od razu zaproponować następny termin wizyty, kiedy będą mogli kontynuować sesję. Jest wyraz troski o kolejnych pacjentów.

                Psycholog na pierwszej sesji nie będzie pocieszał, ponieważ na ogół nie zna jeszcze rozwiązania sytuacji, więc takie pocieszanie byłoby niewiarygodne i osoba zgłaszająca się o pomoc wyczułaby to. Podobnie się ma sprawa z doradzaniem i pouczaniem w takich sytuacjach. Rady takie bez dogłębnego poznania problemu będą nietrafne, więc psycholog nie mógłby w takiej sytuacji pomóc a jedynie pogłębić frustrację rozmówcy. Pacjenci gabinetów psychologów czy psychoterapeutów czasami odnoszą wrażenie, że przedstawiciele tych zawodów są wyjątkowo nieczuli na ludzkie cierpienie.  Poddanie się emocjom szarpiącym pacjentem uniemożliwia skuteczne udzielanie pomocy potrzebujący i dlatego psycholodzy i terapeuci uczą się oni panowania nad własnymi emocjami. Jedna ze stron powinna mieć bardziej realistyczny ogląd sytuacji i to na psychologu czy terapeucie spoczywa ten obowiązek.



‹ Powrót do listy z aktualnościami