Zaburzenia psychogenne (psychosomatyczne).

Autor: Adam Zawielak
Opublikowano: 2013-06-30

                Uczucia lęku czy złości mogą przybierać postać somatyczną i objawiać się w postaci pieczenia w okolicach mostka – dzisiaj dla większości ludzi jest oczywiste, że również w ten sposób może objawiać się nerwica. Kiedyś nazywano je zaburzeniami psychosomatycznymi, obecnie coraz częściej posługujemy się nazwą zaburzenia lub choroby psychogenne. Ale jak one powstają? Co jest ich przyczyną?

                Każdy człowiek w wyniku rozwoju wypracowuje specyficzne dla siebie sposoby radzenia sobie z różnymi silnymi, negatywnymi emocjami jak lęk czy agresja. U niektórych osób gniew prowadzi do oczywistych dla wszystkich przejawów agresji, wyładowywanej bezpośrednio na zewnątrz fizycznie lub werbalnie, natomiast inne osoby nie potrafią dokonać takiej ekspresji gniewu na zewnątrz. Zaciskają z gniewu zęby lub pięści lub popadają w lęk i zagubienie natomiast nie eksponują tej emocji bezpośrednio na zewnątrz. Swego czasu była popularna teoria mówiąca o osobowość typu A, albo wzorze zachowania typu A – charakterystycznym aspektem tego typu osobowości miało być niewyrażanie negatywnych uczuć. Teoria ta wskazywała na związek między wzorem zachowania typu A, a zapadalnością na chorobę wieńcową. U niektórych gniew, złość prowadzi nie do przejawów agresji wobec innych, ale do zadawania cierpienia samemu sobie.

                Napięcie w ciele powstaje na skutek reakcji na lęk lub jakieś inne traumatyczne zdarzenie, wywołuje ono fizyczny stan pobudzenia, ale stan ten nie zostaje rozładowany np. ze względu na przekonanie, że agresja nakręca spiralę nienawiści i przemocy. Osoba taka tłumi złość w sobie, która jest niekorzystną emocją dla człowieka z punktu widzenia somatycznego, jeśli nie znajduje ujścia w działaniu. Ewolucja wytworzyła taki mechanizm, żeby ułatwić przetrwać organizmowi w chwilach zagrożenia. W chwili wystąpienia zagrożenia w naszym organizmie uruchamia się mechanizm walki albo ucieczki. Zwiększa się w organizmie poziom hormonów stresu; adrenaliny i kortyzolu, serce zaczyna bić szybciej, podnosi się ciśnienie krwi, napinają się mięśnie. Dzięki temu możemy w chwilach zagrożenia rzucić się do ataku lub ucieczki, emocje znajdują ujście w działaniu. Po podjęciu działania, niezależnie czy to jest walka czy ucieczka, cykl ekstremalnego pobudzenia organizmu może zostać dokończony; ciało może się zrelaksować i rozluźnić. W przeciwnym wypadku, kiedy tłumimy negatywne emocje stan pobudzenia jest osiągnięty przez organizm, ale nie następuje jego odprężenie, ponieważ nie rozładowujemy go.

                Tłumienie lub wypieranie negatywnych emocji stanowi wielkie obciążenie dla organizmu człowieka i może przejawiać się różnego rodzaju zaburzeniami o podłożu psychogennym. Lista tych zaburzeń jest długa. Nie ma praktycznie organu lub narządu, który nie mógłby ulec takiemu zaburzeniu funkcjonowania w wyniku blokowania emocji. Jeśli jest to jedyny sposób radzenia sobie ze stresem to prowadzi on od stanu ciągłego cielesnego napięcia skutkującego wyczerpaniem, niepokojem lub depresją.

                Żeby uniknąć nieporozumień, nie zachęcam do nieskrępowanego okazywania negatywnych uczuć na zewnątrz, ale żeby poznać przyczynę tych stanów, dotrzeć do ich sedna. Czasami uczucia jak, gniew, smutek czy wstyd są ukrywane pod różnymi innymi emocjami lub zachowaniem. Dotarcie dopiero do podstawowych emocji pozwala poradzić sobie z problemem i ustąpienie objawu jak np. kołatanie serca.



‹ Powrót do listy z aktualnościami