Zakazana psychoterapia.

Autor: Adam Zawielak
Opublikowano: 2013-06-27

                Od czasu do czasu w mediach pojawia się dyskusja na temat skuteczności psychoterapii, jej podstaw teoretycznych i naukowych, jakości pracy psychoterapeutów, dostępu do zawodu psychoterapeuty. Dobrze, że takie dyskusje odbywają się w Polsce i wychodzą one poza dyskurs czysto akademicki. Szkoda tylko, że  niektóre z przedstawiane informacje są mocno subiektywne.

                Niepokojące jest to, że niektóre osoby próbują przekonać opinię publiczną, że trafienie w Polsce do psychoterapeuty, który pracuje wg. potwierdzonych naukowo metod terapeutycznych jest porównywalne ze znalezieniem igły w stogu siana. Wydaje się to oceną skrajną i niesprawiedliwą wobec osób pracujących w tym zawodzie, które poświęciły około 10 lat swojego życia na zdobycie kwalifikacji do wykonywania tego zawodu, bo tyle to na ogół trwa, również w polskich warunkach.

Posługiwanie się, informacjami że różnych szkół terapeutycznych, wraz z różnymi ich odmianami, jest grubo ponad 400 - jest również swoistą manipulacją. W takiej informacji można doszukać się sugestii, że w tej nieprzebranej masie trudno oddzielić ziarno od plew. W Polsce nie można kształcić się nawet w tylu szkołach psychoterapii (niezależne od tego w jakiej metodzie one kształcą), nie mówiąc już o tylu kierunkach terapeutycznych. Zdecydowana większość psychoterapeutów, z zapewne kilku tysięcy praktykujących w Polsce, prowadzi terapię raptem w kilku metodach (paradygmatach): psychodynamicznej, psychoanalitycznej, poznawczej, poznawczo-behawioralnej, systemowo-rodzinnej, huministyczno-egzystencjalnej, integracyjne i eklektycznej (łączącej kilka podejść w sposób dość dowolny). Psychoterapeuci pracujący w/w podejściach przypuszczam, że stanowią co najmniej 75-80% psychoterapeutów w Polsce. Wymienione kierunki psychoterapii mają zarówno podstawy teoretyczne jak i są objęte różnymi badaniami nad ich skutecznością. Nie ulega wątpliwości, że przedmiot tych badań jest trudno mierzalny, stąd wynika ograniczenie wyników tych badań, ale od co najmniej kilkunastu lat szuka się potwierdzeń efektywności psychoterapii również w badaniach z wykorzystaniem metod obrazowania mózgu, co jest bardziej obiektywne niż metody ankietowe pacjentów ich rodzin oraz terapeutów.

Szokujące jest również zestawianie wzrostu liczby pacjentów poradni zdrowia psychicznego i szpitalnych oddziałów psychiatrycznych oraz wzrostu liczby praktykujących psychoterapeutów w Polsce w ostatnim 20-leciu. Sugerując tym samym, ze korelacja tych dwóch zmiennych świadczy o związku przyczynowo-skutkowym.

Pogląd ten, może nie jest najpopularniejszy wśród zainteresowanych, ale uważam że zawód psychoterapeuty powinien podlegać regulacji, chociaż dzisiaj w polityce rządu bardziej „na fali” jest przeciwny kierunek w tym względzie – maksymalna deregulacja zawodów. Brak ustawy o zawodzie psychoterapeuty nie ułatwia sprawy kontroli osób pracujących w tym zawodzie. Zawód ten, podobnie jak w innych państwach zachodnich, powinny wykonywać osoby po studiach psychologicznych lub medycznych, które skończyły lub kształcą się w certyfikowanych szkołach psychoterapii. Osoby praktykujące w tym zawodzie powinny należeć do korporacji - to może gwarantować jasne kryteria zdobywania uprawnień wykonywania zawodu, jakości świadczonych usług i egzekwowania przypadków naruszenia zasad wykonywania zawodu. Niestety w tej chwili musimy polegać na tym co mamy, czyli pacjent musi zastanawiać się czy lepiej pójść do psychoterapeuty, który jest psychologiem a może lepiej do takiego, który jest lekarzem psychiatrą? Który certyfikat psychoterapeuty jest bardziej wiarygodny Polskiego Towarzystwa Psychologicznego czy może Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego? Większość praktykujących psychoterapeutów nie zdobywa w/w certyfikatów poprzestając na certyfikatach rozlicznych stowarzyszeń, w których akredytują się ich szkoły psychoterapii, ponieważ nie ma jednoznacznych regulacji w tym względzie, więc po co kolekcjonować kolejne dyplomy, których nikt od nich nie egzekwuje.

Powyższe wątpliwości nie mogą jednak być dowodem na to, że w Polsce przynajmniej w dużych i średnich miastach nie można znaleźć profesjonalnej pomocy psychoterapeutycznej.



‹ Powrót do listy z aktualnościami