Związek między psychoterapeutą a pacjentem.

Autor: Adam Zawielak
Opublikowano: 2013-06-13

                W psychoterapii, szczególne psychoterapii indywidulanej decydujące znaczenie o jej powodzeniu ma relacja terapeuty i pacjenta. Wiele godzin sesji terapeutycznych, zwierzanie się ze swoich najintymniejszych szczegółów naszego sposobu przeżywania, bólu, cierpienia, powoduje, że obcy ludzie na początku relacji, po iluś sesjach stają się nie obojętni wobec siebie. Relacja ta nabiera pewnych cech intymności. Nie mówię tutaj o erotyzmie. Każdy z tej pary  angażuje się na swój sposób w proces terapii;  inaczej pacjent, inaczej terapeuta.

                Pacjent w tej relacji, żeby była ona skuteczna terapeutycznie, musi obdarzyć terapeutę zaufaniem. Oczywiście nie staje się to od razu. Chociaż część pacjentów przed podjęciem terapii zasięga języka o terapeucie. Zaufanie pacjenta do terapeuty rodzi się w trakcie terapii. Dla pacjenta u terapeuty ważny jest nie tylko formalny profesjonalizm, ale także pewne cechy interpersonalne jak umiejętność okazywania akceptacji, zrozumienia dla problemów i cierpienia pacjenta. Takie poczucie, że między mną a moim terapeutą jest „chemia”, która pozwala mieć nadzieję na wyleczenie jest kluczowe. Są typy osobowości, które boją się bliskości, zaangażowania, ale one na ogół nie zgłaszają się na terapię. Inni, zdając sobie sprawę w trakcie terapii, że to zmierza w stronę niepożądaną przez nich – bliskości, przestają chodzić na terapię.

                Taka bliskość jak w procesie psychoterapii może budzić zarówno pozytywne jak i negatywne emocje. Czasami pacjent od samego początku terapii znajduje psychoterapeutę jako niesympatycznego gbura. Warto zastanowić się dlaczego tak się dzieje. Terapia nie jest zawsze procesem przyjemnym, bowiem dotykamy w niej bolących nas problemów, więc już samo to może powodować napięcie, lęk. Do tego stosowane przez terapeutę pobudzające techniki mające na celu uświadomienie wypartych treści wcale nie musi być przyjemne. Może takie skutki powoduje opór przed zmianą, która może jest bolesna, ale umożliwiłaby wyleczenie. A może wybrany psychoterapeuta faktycznie posiada niesympatyczne cechy i nie uda nam się zawiązać z nim przymierza, które doprowadzi nas do upragnionego celu? Może wtedy faktycznie trzeba poszukać innego terapeuty.



‹ Powrót do listy z aktualnościami