Psychoterapia to nie serial.

Autor: Adam Zawielak
Opublikowano: 2013-07-28

                Psychoterapia, a szczególnie psychoanaliza, od zawsze wzbudzała zainteresowanie „laików” po części generowaną przez aurę tajemniczości otaczającą tę metodę pomagania ludziom w radzeniu sobie z problemami psychiki. Do niedawna wraz z powstawaniem każdego nowego filmu Woodego Allena można było obstawiać z dużym prawdopodobieństwem, że pojawi się w nim postać psychoanalityka, a głównym bohaterem będzie neurotyk grany przez reżysera. Dzisiaj towarzyszą już nam całe seriale o losach psychoterapeutów i ich pacjentów od polskiej wersji „Bez znieczulenia” poprzez fabularyzowany dokument „W szponach obsesji”, albo nakręcony z dużym rozmachem „Terapeuci z L.A.”, aż po typową komedię bez aspiracji edukacyjnych - „Jeden gniewny Charlie” z Charlie/"m Sheenem w roli głównej.

Jeśli całą swoją wiedzę i wyobrażenia na temat psychoterapii czerpiemy z takich źródeł to wokół psychoterapii narasta wiele mitów i błędnych wyobrażeń. W wielu serialach i filmach wykorzystuje się postać psychoterapeuty, żeby uatrakcyjnić fabułę scenariusza i wzbudzić zaciekawienie widzów, szczególnie tych, którzy jeszcze nigdy nie byli u psychologa lub psychoterapeuty, co się takiego dzieje za zamkniętymi drzwiami ich gabinetów. Czy każdy pacjent faktycznie leży na kozetce, a psychoterapeuta uparcie milczy, czy żadna sesja nie może się obejść bez dużego pudełka chusteczek higienicznych.

 Kreuje się w nich wizerunek terapeuty jako dziwnego ekscentrycznego człowieka, którego pomoc jest zupełnie nieprzydatna i absurdalna do tego generująca nieadekwatnie wysokie honorarium za poradę, której mogłaby udzielić przyjaciółka lub ktoś z poważnymi problemami nie mający kontaktu z rzeczywistością. Musimy sobie zdawać sprawę, że na potrzeby fabuły sesje przedstawione w serialu są skrócone, rozwój wypadków, tempo interwencji terapeuty, czas osiągania wglądu i natychmiastowe efekty terapii w normalnej praktyce psychoterapeutycznej są niemożliwe do osiągnięcia w takim czasie. Spektakularność niektórych terapii może powodować podobne oczekiwania u potencjalnych pacjentów. Bez zdania sobie sprawy z tego, że przedstawiona w serialu rzeczywistość to jednak fikcja trudno będzie o właściwe nastawienie do psychoterapii niezbędne do uzyskania pozytywnych jej efektów.

Jeżeli spotkamy na swojej drodze terapeutę podobnego do tych z seriali komediowych, uciekajmy jak najdalej – to nie jest właściwa osoba, żeby rozpocząć u niej terapię. Chociaż psychoterapia nie przypomina zwykłej, przyjacielskiej pogawędki przy kawie i ciastku. To dość specyficzny sposób rozmowy, gdzie mówi głównie pacjent, a terapeuta głównie słucha. W niektórych nurtach psychoterapii możemy mieć do czynienia z tzw. interwencjami paradoksalnymi psychoterapeuty, ale są one raczej rzadziej stosowane. Psychoterapeuta nie jest też po to, by pocieszać pacjenta (choć czasem pocieszenie czy wsparcie może być częścią leczenia), jego zadaniem nie jest udzielanie dobrych rad – tych dostajemy aż nadto od bliskich. Terapeuta nie jest też dziwakiem, który chce żebyśmy resztę życia spędzili biegając boso po łące, łącząc się z energią wszechświata i zostawiając cywilizację za sobą.



‹ Powrót do listy z aktualnościami