Terapia par: Potrzeba samorealizacji a bycie w związku.

Autor: Adam Zawielak
Opublikowano: 2013-07-17

                Współcześni psychologowie i psychoterapeuci w swoich gabinetach zmagają się z problemami pacjentów, którzy odczuwają silną potrzebę samorealizacji, a z drugiej strony chcieliby być z kimś, mieć partnera, dzieci. Dzisiejsze społeczeństwo tego nie ułatwia. Z jednej strony nakłada na nas oczekiwania, role społeczne, a z drugiej lansuje model ludzi, którzy realizują się równocześnie w innych dziedzinach życia.

Zaspokojenie potrzeby samorealizacji, tak ważne w koncepcji psychologii humanistycznej, wydaje się nieodzowne do pełni szczęścia człowieka, do uzyskania przez niego dobrostanu. Praktyka doświadczonych psychologów czy psychoterapeutów pokazuje, że osoby nie mogące się samorealizować po prostu cierpią – przeżywają frustrację, poczucie braku czegoś, niedosytu. We współczesnych czasach najwięcej problemów powoduje łączenie tych dwóch sfer samorealizacji - np. zawodowej, robienia kariery, a jednocześnie bycia w trwałym, satysfakcjonującym związku. Dla wielu osób te dwie rzeczy wykluczają się. Wiele osób nie zauważa, że wyjątkowo trudno  rozwijać karierę zawodową nie mając zaplecza w partnerze czy rodzinie. To zasób z którego możemy czerpać, pod warunkiem że jednocześnie coś wnosimy do niego. Potrzeba bliskości, przynależności, więzi jest ważna również dlatego, ze jest bodźcem rozwojowym. Sama kariera zawodowa na ogół nie jest w stanie nadać naszemu życiu sens. Cóż po najbardziej błyskotliwej karierze skoro nie można efektów jej pracy dzielić z kimś bliskim.

Sens życia można znaleźć w różnych rzeczach, ale podchodząc do tego problemu z ekonomicznego punktu widzenia, to warto dywersyfikować obszary samorealizacji. Warto w tej kwestii postawić na kompromis między jednym rozwiązaniem a drugim, a nie stawiać wszystkiego na jedną kartę. Nietrudno znaleźć przykład żony, matki, która dla rodziny zrezygnowała ze studiów lub/i kariery, a później została opuszczona przez męża. Powody takich rozstań są różne, ale często takie żony nie zauważają, ze w tym związku zredukowały swoją rolę do roli matki. W amerykańskim społeczeństwie od wielu lat opisywany jest syndrom opuszczonego gniazda, kiedy to dzieci opuszczają dom rodzinny udając się na studia, a matka która dotychczas była „tylko” gospodynią domową ma problemy z adaptacją do nowej sytuacji.

Stawianie tylko na samorealizację też nie jest dobrym rozwiązaniem. Sprawianie sobie tylko przyjemności, rezygnowanie z rodziny dlatego, żeby np.: ciągle podróżować w dalekie kraje, poznawać inne kultury, na dłuższą metę może też prowadzić do poczucia pustki. Samorealizacja musi czemuś służyć, mieć jakiś cel poza uprzyjemnianiem sobie życia, ciągłą zabawą, poszukiwaniem nowych doznań i stymulacji. To błędne koło; ponieważ po jakimś czasie stymulacja na każdym poziomie powoduje, że jest on za niski i szuka się nowych atrakcji, jeszcze bardziej intensywnych doznań. W ten sposób można się uzależnić. Z takiego wysokiego poziomu stymulacji trudno zrezygnować i przestawić się na normalne, zwykłe życie.



‹ Powrót do listy z aktualnościami