Zachłanność na życie.

Autor: Adam Zawielak
Opublikowano: 2013-07-19

                Już pierwsi neopsychoanalitycy tacy jak K. Horney czy E. Fromm zauważyli rolę środowiska, w którym się wychowujemy, na powstawanie zaburzeń o charakterze neurotycznym.  Obecnie do gabinetów psychologów i psychoterapeutów często zgłaszają się osoby, które mają poczucie zmarnowanej szansy, niespełnienia lub niedosytu.  Czy ten zgłaszany problem przez pacjentów można utożsamiać z zachłannością na życie?

                Na pewno istotną rolę w powstawaniu takiego problemu może wywierać pewna emancypacja różnych grup społecznych, które teraz mają większy wpływ na wybór ról społecznych, które chcą lub nie chcą pełnić. Wolność wyboru jednak ma również swoje negatywne konsekwencje np. poprzez odpowiedzialność, którą ponosi jednostka za swoje dokonane wybory życiowe. Część z tych osób może cierpieć z powodu niektórych neurotycznych objawów jak nienasycenie czy zachłanność, które są niemożliwe jest do zaspokojenia, gdyż u ich podstaw leży niezaspokojona potrzeba bezpieczeństwa. W tradycyjnym społeczeństwie potrzeba ta była zaspakajana przez system rodzinny, sieć powiązań, poczucie więzi z grupą.

                Jak psycholog lub psychoterapeuta może pomóc pacjentowi w takiej sytuacji? Do rozwiązania tego problemu potrzebne jest na początek jest określenie z pacjentem, co w obecnym życiu mu nie odpowiada, co przynosi dyskomfort i cierpienie. Nie można zacząć szukania nowej drogi życiowej, sensu życia, spełnienia bez określenia czego zdecydowanie nie chcemy. Czasami należy się zastawić jakie elementy nam nie odpowiadają w naszej pracy lub małżonku. Nie od razu musi to oznaczać zmianę pracy lub rozwód. Może firma, w której pracujemy już wiele lat jest dla nas nie najgorszym rozwiązaniem, ponieważ daje poczucie bezpieczeństwa,  ale wystarczy zmiana zakresu obowiązków, albo szczera rozmowa z szefem nt. jego podejścia do nas i jego oczekiwań, albo współpracownikiem, z którym jesteśmy zmuszeni współpracować, ale jego zachowanie irytuje nas do tego stopnia, że jesteśmy nieefektywni. Nie od razu musimy wywracać cały nasz dotychczasowy świat do góry nogami. Może wystarczy skupić się na jednym lub kilku najbardziej doskwierających elementach. Część pacjentów psychologów lub psychoterapeutów czuje się wobec takiej propozycji rozczarowana. Dramatyczna zmiana życia o 180 stopni może zapewnia adrenalinę i ekscytację drastyczną zmianą, ale powinna ona być dla na sensowna w dłuższej perspektywie czasowej. Łatwo zrobić rewolucję w swoim życiu, trudniej po latach odnaleźć w tej zmianie satysfakcję i zadowolenie. Zmiana sama w sobie  nie może być celem, nawet gdy dzisiejsza nasza rzeczywistość nas uwiera.

                Najważniejszym elementem w poszukiwaniu sensu życia, jak już wiemy czego nie chcemy,  jest zdefiniowanie czego tak naprawdę oczekujemy od życia, czego szukamy. Cel do którego dążymy powinien być, realny, osiągalny dla nas w jakiejś sensownej perspektywie czasowej. Nie znajdziemy sensu życia w ucieczce w nierealistyczne marzenia. W poczuciu realności pożądanego celów powinniśmy zdawać sobie sprawę, że osiągnięcie tych celów może nieść za sobą wysiłek, trud który trzeba włożyć w ich osiągnięcie. Jeśli marzymy o zmianie, ale tak naprawdę nic nie chcemy zmieniać, a lista tego czego nie zrobimy dla osiągnięcia tego celu jest dłuższa od listy rzeczy, które jesteśmy w stanie poświęcić to poszukiwanie sensu życia, to ona nie ziści się. Nie poradzimy sobie z poczuciem niedosytu, niespełnienia, braku.



‹ Powrót do listy z aktualnościami