Terapia par: Po co ludzie są ze sobą?

Autor: Adam Zawielak
Opublikowano: 2013-08-24

                Czy główną motywacją dla poszukiwania partnera życiowego jest strach przed samotnością? Nie ulega wątpliwości, że znalezienie partnera ułatwia znoszenie trudów codziennego życia; dzięki takiej osobie ma się oparcie w kimś w trudnych sytuacjach, nawet jeśli w ferworze życia czasami posprzeczamy się z tą osobą, to taka osoba poda mam pomocną dłoń, stanie się towarzyszem życiowej podróży. Czy zatem poprzez łączenie się w pary przemawia w nas życiowe wygodnictwo i konformizm, lęk przed wyzwaniami życia? Chcemy, żeby ktoś był koło nas, kto poda przysłowiową „szklankę wody” w czasie choroby czy niedołężności? Czy partner trudów życia jest sposobem na pozbycie się lęków egzystencjalnych: śmierci, choroby i samotności? Może szukając partnera chcemy umniejszyć takie przekonania o samym sobie, że jest z nami coś nie tak, że jesteśmy bezwartościowi, że do niczego się nie nadajemy, jesteśmy niepełni, wybrakowani itd., skoro jesteśmy sami?

                A może kluczowym czynnikiem szukania partnera jest determinizm biologiczny w postaci instynktu? Ponieważ egoistycznie chcemy się rozmnażać i spowodować, żeby nasze geny przetrwały w następnych pokoleniach? Koncepcja samolubnego genu próbowała racjonalnie wytłumaczyć nawet altruistyczne przejawy zachowania człowieka, ale ludzie łączą się w pary również poza wiekiem rozrodczym, co kładzie kłam koncepcji o kierowaniu się głównie instynktem przy łączeniu się w pary. Wchodzenie w związku ludzi starszych napawa nas optymizmem, że człowiek w swoim zachowaniu nie kieruje się tylko popędami a fatalizm freudowskiej koncepcji natury ludzkiej zdezaktualizował się. I już wiemy, że seks bez zobowiązań, realizowany w przypadkowych przygodach erotycznych, nie daje poczucia intymności, więzi.

                Pewnie po części tak jest, że szukamy kogoś kto na pomoże wziąć odpowiedzialność na siebie, pomoże na w czymś z czym my sobie nie radzimy, ale ludzka tęsknota za więzią, bliskością dla przedstawicieli ludzkiego gatunku jest naturalna. Człowiek jest istota stadną; przejawy naszych emocji takich jak radość, szczęście, a nawet zdrowie to wynik naszych interakcji z innymi ludźmi. Trudno doświadczać pełni ludzkich przeżyć będąc osobą samotną. Czasami jednak ta tęsknota za drugim człowiekiem staje się przywiązaniem, wywołującym cierpienie. Osoby, które straciły kiedyś ukochanego partnera doznaje głębokiego wewnętrznego bólu, pojawiającego się wtedy kiedy przychodzi się nam zmierzyć z życiową pustką. Wchodząc w związek powierzamy ukochanej osobie moc dawania i odbierania nam szczęścia.

                Pragnienie znalezienia bliskiej osoby może także wynikać z silnej potrzeby, żeby ktoś w pełni nas poznał? Kogoś kto zna wszystkie, nawet te najbardziej skrywane, nasze tajemnice i jednocześnie nie wykorzysta tego. Osobę, która widziała Cię w chwilach skrajnej rozpaczy i niewysłowionego szczęścia, jako osobę hojną i samolubną, roztropną i bezmyślną, a mimo to bezwarunkowo naprawdę cię kocha. Może dlatego szukamy partnera na życie, żeby z taką osobą móc się dzielić; nie tylko obowiązkami, bo jesteśmy zmęczeni prozaicznymi czynnościami,  ale również chwilami szczęścia i radości? Chcemy takiej osobie pokazać swój świat, ale żeby i ona wciągnęła nas również do swojej krainy marzeń, fascynacji. Bo oczekujemy, żeby ktoś nas oczarował, pragniemy żyć w zachwycie?  

                A może łączymy się w pary, ponieważ wszyscy tak robią i boimy się ostracyzmu społecznego osób samotnych? Również w Polsce stało się popularne słowo „singiel”, co nie oznacza wcale, że przez niektórych stan ten traktowany jest jak jakaś ułomność, a nawet choroba. Nie potrafimy oprzeć się presji społeczeństwa i żyjemy w związkach, które są nieudane, ułomne, a nawet jak się taki związek rozpadł to podejmujemy desperackie próby znalezienia kolejnej osoby, która nas uszczęśliwi?

Nie dajemy sobie czasu na zastanowienie się, co w tamtej relacji było nie tak, a może coś ze mną jest nie tak? Nie wyciągamy wniosków z nieudanych poprzednich wniosków i z tym samym „bagażem” wchodzimy w kolejne relacje nie dając sobie szansy na zmianę, bo przecież zegar biologiczny tyka, a wszyscy wokoło normalni ludzie żyją w związkach.



‹ Powrót do listy z aktualnościami