Psychoterapia: Narcyzm i niezależność a sprawa związków.

Autor: Adam Zawielak
Opublikowano: 2013-09-04

Terapeuci par wraz ze swoimi klientami zastanawiają się na czym polega problem ze współczesnymi związkami. Dlaczego ludzie nie potrafią się w nich odnaleźć i są one nietrwałe? Skąd tyle rozczarowań relacjami, w które wchodzimy? Czy przyczynia się do tego nasz narcyzm – wydaje się , że najpopularniejszy dzisiaj typ organizacji osobowości? Czy może przedkładamy niezależność nad kompromis i utrzymanie trwałego związku? A może to zmiana tradycyjnych dotąd ról społecznych wszystko zagmatwała? W związkach mężczyźni starają się pełnić role kobiece, a kobiety odgrywają role męskie i to nam nie wychodzi?

Niektórzy psycholodzy utożsamiają narcyzm z niezależnością, ale czy niezależność ma naprawdę zawsze antyspołeczny charakter? Raczej nie, są sytuacje kiedy człowiek powinien potrafić o siebie zadbać i być egocentryczny również w relacji z partnerem, w związku. Według powszechnie panującej opinii nie warto budować związku z narcyzem, gdyż szczęśliwy być on tylko w swoim własnym towarzystwie. Jednocześnie osoba taka nie wykazuje zainteresowania sprawami innych ludzi. Jak się to ma do niezależności w związku? Czy jeśli potrafię zadbać o swoją niezależność od partnera i nie jestem od niego zależny w każdej sytuacji to jestem narcyzem? Czy jeśli nasz związek nie jest konwencjonalny; nie wypełniamy tradycyjnie przypisanych ról męża, żony, ojca, matki to kierują nami narcystyczne przesłanki?

Osoby narcystyczne, pomimo swoistego samouwielbienia, wchodzą w relacje partnerskie i tworzą związki. Inną sprawą pozostaje czy są one trwałe. Osoby o strukturze narcystycznej, wybierając partnera, zazwyczaj kierują się jego urodą, bogactwem lub sławą. Kiedy są już parą, partner narcyza niejako przejmuje podziwiane cechy swojego wybranka(i) i zaczyna żyć jego życiem. Odczuwa złość, jeśli partner nie spełnia jej oczekiwań. Partnerzy narcyzów, często będący też narcyzami ale innego rodzaju, tak naprawdę bardzo potrzebują swoich partnerów, żeby żyć w ich odbitym blasku. Niezależność oznacza, że nie zawsze potrzebujemy partnera, że w niektórych sferach potrafimy się bez niego obejść, co nie należy rozumieć, że niezależna osoba w związku zupełnie nie potrzebuje partnera. W związku ważne jest, żeby zarówno dawać i jak i potrafić przyjmować. Niezależność w związku bynajmniej nie oznacza, że mogę zupełnie żyć bez drugiej osoby i niczego od niej nie potrzebuję.

Jeśli partner w związku jest zbyt bardzo niezależny nie zaspakaja moich potrzeb zależnościowych; niczego ode nie potrzebuje i nie przyjmuje to tą potrzebę zaczynam realizować w dzieciach. Przecież dziecko ze względów rozwojowych od samego początku jest zależne od rodziców zarówno fizycznie jak i psychicznie, więc łatwo korzystamy z tej okazji. Zaczynamy swoje oczekiwanie bycia potrzebnym realizować z dziećmi. Tym samym zamykamy się na partnera, nie widzimy w nim już męża, żony. Skoro partner jest niezależny i nas nie potrzebuje zaczynamy kontrolować i nadzorować dzieci na każdym kroku, pozbawiając je wolności i nie ucząc niezależności. Z lęku nie wypuszczamy ich w świat. Wolniej stają się dorosłe, a my realizujemy w ten sposób swoją ideę bycia potrzebnym jeśli nie partnerowi to dzieciom.

Czy zatem związek, małżeństwo oznacza koniec niezależności? Nie, nie musi jeśli przed wejściem w ten związek ustalimy swoje oczekiwania wobec tej relacji. Oczekiwania pozwolą nam ustalić granice, zasady i role w tym związku. Każda ze stron będzie miała jasną sytuację „na wejściu” w tą relację.  Związek to szacunek dla niezależności i odrębności drugiej osoby, ale także obowiązki wobec drugiej strony i dzieci z tego związku.  



‹ Powrót do listy z aktualnościami