Psycholog Poznań: Jesienna chandra? Jesienna depresja?

Autor: Adam Zawielak
Opublikowano: 2013-12-04

                Jesienią i zimą u niektórych z nas pojawiają się niepokojące symptomy związane ze spadkiem nastroju. Skarżymy się na uczucie smutku, przygnębienia, spadek zainteresowania życiem towarzyskim. Zgłaszamy narastające uczucie zmęczenia, nieustannej senności czy braku motywacji. Dopada nas apatia, przygnębienie i brak wiary we własne siły. Jedynym zajęciem, które sprawia nam radość, jest przeskakiwanie z kanału na kanał w telewizorze. Czujemy, że nie mamy ochoty wyjść z łóżka, przeglądamy się w lustrze i nie widzimy nikogo atrakcyjnego. Czy to jeszcze chandra czy już depresja?

                Depresja to nie każdy smutek i poczucie bezsensu, które odczuwamy. Trzeba rozróżnić jesienną chandrę od depresji. Opisane powyżej objawy wcale nie muszą oznaczać depresji, mogą wskazywać na pojawienie się sezonowych zaburzeń nastroju (ang.: seasonal affective disorders – SAD). Jest ono zjawiskiem dosyć powszechnym. Cechą charakterystyczną jest to, że objawy obniżonego nastroju pojawiają się w określonej porze roku – najczęściej w okresie jesienno-zimowym (większość przypadków w okresie grudzień-marzec). Jesień, zima w naszej szerokości geograficznej nie sprzyja dobremu samopoczuciu.

Zasadniczo istnieją dwie przyczyny sezonowego zaburzenia nastroju. Pierwsza wiąże się z nieodwołalnym końcem wakacji i nieuniknionym powrotem do pracy, szkoły czy na studia. Zmienia się rytm życia, wpadamy na nowo w kierat licznych zajęć i obowiązków i nie jesteśmy w stanie na nowo go zaakceptować. Druga natomiast to przyczyna biologiczna związana z gorszą pracą mózgu przy skróconym nasłonecznieniu. Zmrok zapada o 15.00, a w ciągu dnia niebo wypełniają szczelnie ołowiane chmury. To brak słońca i ciepła powoduje, że jesienią i zimą jesteśmy bardziej podatni na obniżenie nastroju. Jesienna chandra to stan przygnębienia, ogólne rozdrażnienie, niezadowolenie z siebie i otaczającego świata. Jest to jednakże stan, z którym najczęściej jesteśmy sobie w stanie poradzić sami. Wydaje się jednak, że czynnik środowiskowy nie wystarczy. Współcześnie badacze zwracają uwagę na wytłumaczenie sezonowego zjawiska obniżonego nastroju opartym na modelu interakcyjnym - skumulowane działania czynników środowiskowych, biologicznych i psychologicznych.

W jaki sposób? Nie ma wspólnego sprawdzonego sposobu. Ze względu za różną osobowość każdego człowieka, musimy sobie radzić indywidualnie.

Praca. Prof. Lambert twierdzi, że dobry nastrój jest uzależnioną od wysiłku nagrodą. Każdy wysiłek prowadzi do uczucia przyjemności i zadowolenia, a także trzyma w ryzach neurobiochemiczną równowagę w naszym mózgu, która ma silny wpływ na nasz nastrój. Praca fizyczna aktywizuje i angażuje mózg w o wiele bardziej dynamiczny i lepszy sposób niż leki antydepresyjne. Spędzając coraz więcej czasu za biurkiem i zarabiając pieniądze na to, by tych prac nie wykonywać, stajemy się wrażliwsi na zaburzenia depresyjne. Mózg człowieka tak ewoluował, by poruszać ciałem na wiele różnych sposobów i oddziaływać z otoczeniem. A coraz bardziej „bezwysiłkowa" codzienność sprawia, że mózg staje się bezczynny, otrzymuje mniej bodźców.

Światło i powietrze. Tam, gdzie jest intensywne nasłonecznienie, a dzień i noc niezmiennie przez cały rok dzielą dobę po równo, ludzie rzadko zapadają na sezonowe obniżenie nastroju. Jesienią i zimą chce nam się więcej spać, niewiele rzeczy nas cieszy, nie mamy apetytu lub wprost przeciwnie jemy w nadmiarze. W opinii niektórych naukowców jesienna depresja jest ludzkim odpowiednikiem hibernacji, szczątkową formą zwierzęcego zachowania. W warunkach mniejszego dostępu światła szyszynka uwalnia melatoninę w innych niż „potrzeba” porach doby lub też przez dłuższy czas niż zwykle co skutkuje zaburzeniami rytmu dobowego. Dodatkowo zimą wzmacniamy ten efekt, przy niesprzyjającej pogodzie, pozostajemy częściej w domach i w konsekwencji tego, cierpimy z powodu deficytu światła. Skoro winę za to ponosi mniejsza ilość światła, to należałoby jak najczęściej przebywać na dworze, by łapać choćby niewielkie przebłyski słońca. Nie siedź w domu. Spędzaj jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu. Nawet, jeśli pogoda jest bardzo brzydka, wybierz się na krótki (ale przynajmniej półgodzinny), szybki spacer. Nawet krótki spacer może poprawiać samopoczucie. Ale chociaż pobyt na otwartej przestrzeni może nieco zmniejszyć dolegliwości, nie jest to antidotum na sezonową depresję.

Sen. Jeśli ma się skłonności do jesiennej chandry, trzeba kłaść się do łóżka regularnie o tej samej porze. I stosować się do zasady, że warunkiem zdrowego snu jest zmęczone ciało i spokojny umysł.

Ruszaj się. Udowodniono, że regularne uprawianie sportu, najlepiej na świeżym powietrzu, zwiększa ilość endorfin, które wywołują uczucie szczęścia. Jednak rady, by wybrać się na jogging, gdy już ktoś czuje się stale zmęczony, znudzony, ospały, niemrawy i bez życia, mogą wyłącznie irytować. Dlatego warto zacząć ćwiczenia, zanim rozpocznie się jesienna szaruga. Wytworzenie nawyku regularnego ćwiczenia zwykle skutecznie pomaga. Jeśli nie chcesz, nie musisz zapisywać się na aerobik, zamiast tego możesz tańczyć przed lustrem we własnym domu.



‹ Powrót do listy z aktualnościami