Psycholog o problemach wystąpieniami publicznymi.

Autor: Adam Zawielak
Opublikowano: 2014-07-31

Każdy z nas, nieważne w jakim zawodzie pracuje, wcześniej czy później zetknie się z sytuacją, która wymaga publicznego porozumiewania się z innymi – kiedy mamy zabrać głos na zebraniu, przekazać współpracownikom jakąś informację, podczas negocjacji biznesowych, szkoleń, prezentacji, wystąpień publicznych  itd. Nieważny jest twój, wiek, płeć, stanowisko czy branża w której pracujesz. Każdego z nas niezależnie czy dotyczy to sfery życia zawodowego czy prywatnego dotyka zjawisko, które potocznie nazywane jest tremą, a z psychologicznego punktu widzenia jest niczym innym jak lękiem.

Nawet na polskim rynku wydawniczym jest sporo poradników, które mówią co należy robić, żeby dobrze wypaść podczas wystąpień publicznych. Większość konkluzji z tych publikacji sprowadza się do wniosków, że nikt nas tego nie uczy w szkole czy na uczelni, więc należy się tego nauczyć jak tabliczki mnożenia, a do wystąpień przygotować się i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Są jednak osoby, które mają „naturalną” umiejętność przemawiania publicznego i wkładają w przygotowania do wystąpień znacznie mniej wkładu niż inni, a i tak wypadają lepiej niż Ci, którzy z uporem ćwiczyli przed prezentacją. Przyczynom tego zjawiska przyjrzyjmy się bliżej z punktu widzenia psychologii. Czy jest jakieś wytłumaczenie takiego zachowania i czy można temu jakoś zaradzić. Czy coaching jest w stanie dotrzeć do źródła problemu i go usunąć?

W sytuacji, gdy musisz publicznie porozumiewać się z innymi czujesz się nagle obcy, odmienny od innych i pozbawiony ochrony. Doświadczenie dojmującego lęku we wspomnianych sytuacjach zawodowych czy prywatnych powoduje, że osoba znajdująca się w sytuacji publicznej zaczyna świadomie oczekiwać nadciągającej katastrofy. Osoby takie boją się utraty kontroli, doznają uczucia oszołomienia podobnego do uczucia doznawanego podczas paniki. Natomiast na podświadomych poziomie przeżywania zjawisko tremy odzwierciedla lęk przed odsłonięciem nieakceptowanej wizji samego siebie – np.: kogoś bezwartościowego, niegodnego, nie wystarczająco dobrego w danej dziedzinie. Towarzyszą temu zjawisku obezwładniające emocje jak upokorzenie, gniew i rozpacz.

Wszystkie te bolesne samooceny prowadzą do spostrzegania samego siebie jako osoby, która nie potrafi sobie radzić z wymogami codziennego życia, którego częścią są kontakty z innymi.  Żeby jakoś funkcjonować społecznie osoby reagujące lękowo w sytuacjach publicznych muszą wykształcić sobie strategie radzenia sobie w takich sytuacjach.

Jedną ze strategii jest skupienie się na sobie, rozmyślaniu na temat potencjalnych katastrof wywołanych nagłym napadem lęku czy paniki podczas wystąpienia publicznego. W ten sposób intensywnie odczuwany lęk lub panika chroni osobę przed doświadczaniem nieakceptowalnych ocen samego siebie. Po prostu przenosi uwagę na inny problem. Osoby takie zaczynają się obawiać ujawnienia objawów swojego lęku, takich jak zaczerwienienie twarzy, załamanie głosu, usztywniona postawa ciała czy drżenie rąk. Rozmyślają jaka byłaby reakcja słuchacza gdyby dostał napadów paniki. Takie przejawy lęku są kojarzone przez te osoby jako dowód np.: ich niekompetencji zawodowej. Oczywiście każdy z nas może mieć inne przekonania w takiej sytuacji, że okażemy się niewystarczająco męscy, niewystarczająco dobrzy w tym czym się zajmujemy, o ograniczonych możliwościach intelektualnych itd.

Tak wypracowana strategia radzenia sobie z przeszywającym bólem związanym  z poczuciem bezwartościowości staje się głównym czynnikiem utrzymywania się lęku czy fobii przed wystąpieniami publicznymi. Drugim, równie znaczącym czynnikiem, podtrzymującym lęk przed sytuacjami publicznymi jest unikanie ich. Prowadzi to do krótkotrwałej redukcji lęku, ale w konsekwencji wzmacnia ten lęk poprzez nie rozwiązywanie problemu leżącego u jego podstaw.

W tym miejscu warto wspomnieć również o adaptacyjnych funkcjach lęku, ponieważ w naszej kulturze zaczyna się kojarzyć jako tylko coś negatywnego, co należy wyeliminować z życia. Z ewolucyjnego punktu widzenia w naszym codziennym środowisku nie występuje tyle zagrożeń ile było kiedyś w czasach człowieka pierwotnego. Jest faktem, że nasz mózg w swoich zmianach funkcjonalnych czasem nie nadąża za zmianami cywilizacyjnymi i częściej wzywa do odruchu walki lub ucieczki niż to wynika z rzeczywistego zagrożenia. Ale lęk spełnia też funkcje mobilizujące do wysiłku, pod warunkiem że nie jest to lęk paraliżujący, bez którego nie osiągalibyśmy założonych celów

Jak zatem radzić sobie w takich sytuacjach? Dobrym rozwiązaniem jest zaczęcie od nauki różnych metod relaksacji, ale to tylko wstęp do zmiany takiego zachowania. Przede wszystkim trzeba zmienić dezadaptacyjną strategię radzenia sobie z lękiem przed oceną polegającą na przeniesieniu uwagi z niekorzystnej samooceny na objawy lęku czy paniki. Takie przesunięcie uwagi na objawy lęku powoduje trudność w skupieniu się na treści naszego wystąpienia – tego co chcę przekazać słuchaczom. Strategia kierowania uwagi  wewnątrz na zewnątrz jest logiczna. Ale jak to zrobić? Najlepiej ćwiczyć przenoszenie uwagi jako umiejętności radzenia sobie ze stresem poprzez przygotowanie krótkich wystąpień i wypróbowywanie tej techniki w praktyce. Takie działania skupiają się co prawda objawach lęku, ale mogą przynieść pewną, dorażną ulgę.

Kolejnym etapem po nauce techniki relaksacji i przenoszenia uwagi powinna być zmiana przekonań o samym sobie. Najpierw powinniśmy dotrzeć do tych przekonań, a dopiero potem próbować je zmienić. To one są przyczyną powstawania lęku przed wystąpieniami publicznymi. Przetwarzanie informacji o sobie (w rzeczywistości fałszywych przekonań prowadzących do negatywnych samoocen) jest źródłem dowodów wykorzystywanych przez osobę z lekiem przed wystąpieniami publicznymi  do wyciągania  wniosków na temat ocen innych ludzi na swój temat. Jest to mechanizm podtrzymujący niską samoocenę, z którą mamy najczęściej do czynienia u osób z omawianym problemem. Ten etap zmiany może być przeprowadzony z wykorzystaniem nagrań audio i video.  Innym sposobem może być reatrybucja werbalna czyli zmiana znaczeń nadawanych problematycznym, budzącym negatywne uczucia sytuacjom. Najlepiej można zrobić to poprzez tzw. dialog sokratejski np. podczas psychoterapii lub coachingu w podejściu poznawczym. Można też spróbować samemu wyobrazić sobie scenę wywołującą lęk – np. przemówienie publiczne i zastanowić się jakie myśli przychodzą nam wtedy do głowy. Takie ćwiczenie z wyobrażeniami powinno ujawnić zasadnicze wątpliwości dotyczące naszej osoby – np. kompletnie nie radzę sobie podczas wystąpień, moje możliwości intelektualne są ograniczone, mam za mały zasób słów, mam nieładny głos itd. Na tym etapie można już szukać dowodów za i przeciw prawdziwości przekonań, które pojawiły się w tym wyobrażeniu. Jakie znaczenie mają dla nas te przekonania.

Nie bez znaczenia w powstawaniu lęku przed wystąpieniami publicznymi ma stosowana przez nas strategia autoprezentacyjna, a dokładnie rozbieżność między doświadczeniem między „jaki jestem” a „jaki powinienem być”. Owa niezgodność między ”ja” rzeczywistym a „ja” wyidealizowanym wywołuje omawiany tutaj lęk. Dla zmniejszenia tego uczucia należy zrezygnować z tak rozbieżnej z „ja” rzeczywistym strategii autoprezentacji. Należy zaakceptować własne ograniczenia i przestać ciągle się porównywać z innymi (w sposób wybiórczy skupiając się tylko na pozytywnych cechach innych).

                Takie podejście do problemu lęku przed wystąpieniami publicznymi na początku skupia się na symptomach lęku, po czym próbuje dotrzeć do leżących u jego podstaw przyczyn i próbuje zmodyfikować je.



‹ Powrót do listy z aktualnościami