Psycholog o tym jak radzą sobie ze zdradą niewierni partnerzy.

Autor: Adam Zawielak
Opublikowano: 2014-07-25

                Czy osoby, które zdradzają swoich stałych partnerów lub małżonków płacą za to jakąś cenę? Czy po upojnej chwili zapomnienia z kochankiem(ą) wracają do swoich stałych partnerów i ich życie biegnie zwyczajnie dalej? Czy mają z tego powodu wyrzuty sumienia? Czy trafiają z tego powodu do gabinetu psychologa lub psychoterapeuty – nie mogąc sobie z tym problemem poradzić samemu?

                Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Każdy z nas jest wyposażony w różnego rodzaju mechanizmy psychologiczne, które pozwalają mu znieść psychicznie trudne sytuacje. Jedni mają te mechanizmy bardziej dojrzałe, dzięki którym mają bardziej realny ogląd swojej sytuacji, inni posługują się mechanizmami, które powodują, że żyją złudzeniami, które są dalekie od rzeczywistości.

                Cześć osób prowadzących podwójne życie; z jednej strony przykładny mąż i ojciec a z drugiej namiętny kochanek koleżanki z pracy; bardzo silnie rozdziela te dwie sfery. Twierdząc nawet, że to dwa odrębne byty, których nie należy łączyć. Nawet w naszym języku funkcjonuje popularne powiedzenie „co z ozu to z serca” – dość jednoznacznie opisujące ten mechanizm. Dopóki nie miesza się tych dwóch światów – to problemu nie ma. Takie rozłączanie to tylko jeden z mechanizmów. Często ludzie w takich sytuacjach uciekają się do racjonalizacji; że nikomu przecież to nie szkodzi, bo moje małżeństwo się już wypaliło i jestem w nim tylko dla dobra dzieci. Albo że nasze małżeństwo przeszło na wyższy etap rozwoju i nasz związek ma teraz charakter otwarty. Takie tłumaczenie jest niezbędne, żeby zachować szacunek dla samego siebie, bo większość z nas ma jednak przekonanie, że zdrada jest czymś złym, nieuczciwym.

 Nie zawsze udaje się szczelnie rozdzielić te dwa światy i wtedy zaczynają się tarapaty. Żeby taki związek „na boku” mógł dobrze funkcjonować, to obie strony powinny mieć taką jego wizję, że to jest przelotny romans, niezobowiązujący seks i nic więcej. Najczęściej tak nie jest; ponieważ sfera uczuć ludzkich jest skomplikowana i jedna ze stron zaczyna chcieć zmiany – tzn. przekształcenia romansu pod okiem żony lub męża w trwały związek.

Czy wynika z tego, że osoby zdradzające są cyniczne i nie kochają swoich partnerów? Niekoniecznie. Część osób robi to w sposób nieświadomy; kocha swojego stałego partnera, ale jednocześnie czuje potrzebę sprzeniewierzenia się. wtedy Zdrada nie wynika z cynizmu i zimnej kalkulacji, ale z tego że taka osoba ma jakieś nierozwiązane problemy z samym sobą lub w funkcjonowaniu w relacji z drugą osobą . Czasami mamy do czynienia z osobami, które flirtują ale nie dochodzi do fizycznej zdrady. Niezależnie od tego czy dochodzi do zdrady emocjonalnej czy fizycznej, część osób zdradzających robi to nie tylko dla samego flirtu i podniecenia wynikającego z niego – oni to robią dla potwierdzenia sobie, że są atrakcyjni, pożądani, że mogą kogoś zdobyć.  Dla innych zdrada jest to sposób na rozwiązanie konfliktu: nie mogę zmienić nieodpowiedniego, stałego partnera (bo np. pije i nie poradzi sobie sam i boję się że stoczy się jeszcze bardziej), więc zdradzam go. Mimo, że nie zaspakaja moich potrzeb emocjonalnych nie opuszczę go, a  zaspokojenie poszukam gdzie indziej.



‹ Powrót do listy z aktualnościami